^Back To Top

domowa hodowla fretek MUSZU

Salander Urbans Ferret

 

maść

black self

włos

długi

urodzony

03.05.2021 Francja

genealogia

KLIK

status

samiec hodowlany

 

 

Acai Berry Furets de la Côte Ouest

maść

tchórz arlekin

włos

długi

urodzony

07.05.2019 w La Drennec

genealogia

KLIK

status

samiec hodowlany 

 

Acai Berry po domowemu Francky ;)

Przecudny fretek, pogodny, skory do zabawy, nie boi się ludzi, 0 agresji

Nie ma typowej dla naszych fretek budowy - jest drobniejszy - osiąga m 1,6 kg, ma duże uszy,

nosek brązowy, a na głowie białe znaczenia

Acai Berry - okrąglutka jagódka, który odbija się jak kauczukowa piłeczka :D

 

Wynagrodził mi cały stres związany z poszukiwaniem i ściągnięciem fretki z zagranicy, a było go sporo ;)

Jako, że hodowlą fretek zajmuję się od 2007 roku - to znalezienie freciaka do hodowli nie spokrewnionego z moimi fretkami

było możliwe jedynie w wśród hodowli w większej odległości.

Były to niejednokrotnie osoby, które nigdy w życiu nie widziały moich fretek i nie słyszały o Muszu

a musiały być to dobre hodowle, o które mogłam się podpytać innych hodowców

Bardzo chciałam powiększyć stado o arlekina lub deresza z ciemnym nosem, który ma dobre

pochodzenie i linie nieobciążoną chorobami -Na szczęście mam przyjaciół, którzy mi pomogli ;)

 

Zaczęłam od hodowli w GB, rozmowy nie były łatwe - tam fretki żyją krócej, dużo fretek jest pracujących ( fretki 4-5 letniej większość angielskich

weterynarzy nawet nie chce leczyć, uważając ją za stare :( ) - przez co całkiem inaczej prowadzi się hodowle

Znalazłam freciaka, który wizualnie był bardzo zbliżony do założonego, miał krótkie drzewo, ale w linii nie występowały żadne choróbska.

Niestety poległam na warunkach: jako hodowca z 13 letnim stażem nigdy nie wpadłabym na pomysł by sprzedać malucha do hodowli

z takimi ograniczeniami, a jako osoba żyjąca i kochająca fretki poczułam się jak rozmnażacz ;(

Z reguły zaprzyjaźniam się z hodowcami od których mam fretki i nigdy nie złamałam warunków umowy,

tu niestety nie było szans na  porozumienie, o przyjaźni nawet mowy - a samiec miał być do hodowli

(na kolana mogę zostawiać własne maluchy, o których mam większą wiedze i bez wątpienia są to wyjątkowe freciaki :D )

 

W międzyczasie trefił się drugi samczyk w Rosji, ale się do niego spóźniłam, a potem Magda podesłała

mi ogłoszenie Amandine o Acai

Były tam 2 samcze, które przykuły moją uwagę: oczywiście Acai i jego brat Blacky

Blacky był czarnym arlekinem angorą - przepiękny, ale zdecydowałam się na Acai Berry.

Feciak do hodowli musi być  idealny fenotypowo - czekaliśmy aż zejdą mu jądra, potem wyrosną zęby,

potem aż skończy 12 tygodni by można było go zaszczepić i kolejna 21 dni aż minie kwarantanna

W między czasie straciłam kontakt z pierwszym kurierem który miał go przyjąć, potem podpisałam

umowę z drugim - któremu padło auto i tez nam go nie dowiózł ( dodatkowo 3 tygodnie mnie zwodził)

Przybyło mi sporo siwych włosów i nie zliczę ile to razy sobie wyrzucałam pomysł ściągnięcia fretki z tak daleka.

Zaangażowałam cała rodzinę i masę znajomych w poszukiwanie możliwość zwiezienia Franckyego

Już myślałam, że Acai zostanie w Gustawii - nie było innych kurierów, którzy chcieli jechać tak daleko

( za słaby ze mnie kierowca, żeby jechać w prawie 2100 km w jedną stronę - a podróż komunikacją w obie strony

wymagała 16 przesiadek i trwałaby 5 dni - ja się w marketach gubię, co dopiero sama za granicą)

aż z polecenie trafiliśmy na kuriera Panią Anne Jedut ( której serdecznie dziękuje :* )

Francky jechał do nas 3 dni, pogryzł kuriera :D - wyciągałam go z transportera z dużym respektem,

a tu kurier prosił o pozowanie do zdjęcie

Moje maluszki rodzą się i mieszkają w naszym domu, w Cote mieszkają w  wolierze na dworze

byłam przekonana, że dostane małego dzikuska - a do tego jeszcze stres związany ze zmianą domu

i 3 dniowa podróż.

Przywiozłam go do domu i schowałam do klatki, ręce mi się tak trzęsły z ekscytacji, że nie potrafiłam

zamknąć karabinka na drzwiczkach - więc Francky odrazu wyszedł na mieszkanie,

a skoro tak zdecydował to już został i dał się poznać jako mega pozytywna dawka energii :D

Doskonale zgrał się z Zyzią i  AlFredzikiem

samce

 

 

 

 

maść

tchórz pastelowe ze znaczeniami

włos

dług

urodzony

20.05.2019 w Sosnowcu

genealogia

KLIK

status

samiec niehodowlany

 

 

AlFredzikowi na świat pomogła przyjść lek wet Katarzyna Bernacka ( bardzo dziękujemy :* ),

urodził się przez cesarskie cięcie w Sosnowieckiej klinice Weterynaryjnej "Kati"

Był ogromny, ważył 16g - "porodu" doczekał jako jedyny.

Przez pierwsza noc "kręcił" się przy mamie i zamiast ssać, to darł się w "niebogłosy"

(baliśmy się, że nie do końca jest zdrowy), po nocy na szczęście złapał się "cysia"

tak zawzięcie, że pierwszy tydzień życia zaliczył z wagą powyżej 51 g - przy normie 30g ;)

W drugim tygodniu życia jego mama straciła mleko i resztę "oseskowego" życia spędził przy Cayliss

Przez przyszłych opiekunów został nazwany Ariel

Pięknie rósł, aż przyszedł moment rozstania - była to ciężka chwila

dlatego, że takiego jedynaka inaczej się odchowuje : nie było innych szczeniaków

więc bawił się z nami - głównie na plecach chwytnymi łapkami ;)

Gdyby był samiczką bez wątpienia by został, ale mieliśmy już 11 fretek

i czekaliśmy na 12stą (naszego Acai z Francji)

Dodatkowo miał trafić do domu z innym naszym maluchem, a osoba go rezerwująca

miała wcześniej fretki i jako dom fretkowy bardzo dobrze rokował.

Po 3 tygodniach okazało się jednak, że z przyczyn losowych Mateusz musiał oddać nam freciaki.

AlFrecik wrócił do nas z Zyzą, miał zostać do puki nie przyjedzie Acai - a potem trafić do super fajnego domu z fretkami

Czas oczekiwania na Francuza wydłużył się o miesiąc, po którym nie byliśmy już w stanie fredziola oddać ;)

Zmieniliśmy mu imię, bo Ariel do niego nie pasuje; miot był na A dlatego jest Alfredo - a w domu Fredzio lub gruby :D

Fredzik jest kopią swojego taty - duży, pogodnie usposobiony, pastelowy, z długim włosem i białymi znaczeniami

( krawat, 1 skarpeta, na pozostałych łapach ino tipsy ;) ) - chodzi za nami jak pies i nie da się nie kochać ;)

 

Gipson Beloved Ferrets

maść

tchórz ciemny

włos

krótki

urodzony

10.03.2017 w Ostrawie

genealogia

KLIK

status

samiec hodowlany

 Gipsona mamy z zaprzyjaźnionej Czeskiej hodowli Beloved Ferrets

Czesiulec jest połączeniem linii czeskiej i rosyjskiej

Wyrósł na imponującej wielkości samca - zimą prawie 3 kg

Jest delikatny i płodzi piękne jak on maluchy ;)

Sprowadziłam go dla naszej Lucy i ich dzieci faktycznie są przepiękne 

Jako maluch zachowywał się jak szalona żaba i nie wyrósł z tego:

zawodowy polepszacz humoru - idealny na pochmurny dzień ;)

Rozgugany szaleniec idealnie spasował się z całą rodziną,

a teraz śmiga w duecie ze swoją córką Zyzą - którą dorównuje

mu pogodą ducha, beztroską i brakiem wyobraźni :D

Copyright © 2024. dhf Muszu  Rights Reserved.